Link 13.11.2007 :: 15:19 Komentuj (7)




Work overload - ale lepiej gdy praca jest, a gdy jej nie ma. Gdzieś tam w środku zbudowałem sobie taką podświadomą utopię, że koniec książki będzie równoznaczny z wakacjami, urlopem, drinkami, koksem, ciepłem, niestety, kurwa, jest grudzień, odśnieżarki jeżdżą po Królewskiej, a ceny benzyny nas zabiją - mówi Fakt. Pisanie scenariusza na zlecenie, ostatnie szlify magisterki, ciągłe pisanie do Dziennika - bardzo wkrótce w dodatku TV Kultura moje teksty o literaturze emigracyjnej IV RP oraz o Einsturzende, których nowa płyta ma w sobie niebywałe pokłady geniuszu, tym genialniejsze, że trzeba trochę powiercić aby się do nich dostać. Do tego coś tam jeszcze tu, to tam, no i poprawianie książki, tj czekanie, aż osoby które ją dostały uporają się z milionem i trzystoma tysiącami znaków które wygenerowałem przez ostatnie pół roku i łaskawie mnie poinformują co ich zdaniem z tego wypieprzyć. Pozostaje Sex In The City oglądane ciągiem - uważam że ten odkryty przeze mnie z pokaźnym delayem serial to jedno z najbardziej wpływowych dzieł kultury ostatnich 10 lat, wszyscy w USA mówią tym językiem który tam został wygenerowany; i książka "Pod wulkanem" czytana w tempie strona dziennie, ale zastanawiam się, czy naprawdę da się czytać szybciej powieść w której padają takie zdania, jak 'W pewnych okolicznościach lepiej jest rzucić się niż runąć", czy "Wielu mężczyzn spędziłoby ten rok inaczej". 

A-ha, czuję się też w obowiązku poinformować, że moi znajomi i autorzy świetnych felietonów do Lampy, Orbitowski i Urbaniuk popełnili metafizyczny kryminał o glinie i księdzu, który ukaże się już niedługo w Fabryce Słów.

A przede wszystkim informuję, że 22 listopada br. w czwartek o godzinie 20.00 w klubie Regeneracja w mieście Warszawa będę czytał fragmenty swojej nowej powieści "Radio Armageddon" a potem, zapewne, najebię się tam jak świnia. Zapraszam sehr serdecznie.



{blogfrog}
Link 15.11.2007 :: 17:47 Komentuj (3)

 



Ira Levin nie żyje - umarł w słusznym wieku bodaj 78 lat, zostawiając po sobie jedynie kilka książek, ale również bardzo słusznym. Czytałem je gdzieś w wieku piętnastu lat - "Dziecko Rosemary" i "Żony ze Stepford" ( w koszmarnym, szmacianym wydaniu bodajże Amberu w serii horror - w tym samym wydaniu do dzisiaj funkcjonują genialne "Księgi krwi" Barkera ). Od jakiegoś czasu planowałem je odświeżyć - niestety, jak niżej, work overload.


A Levin to chyba pisarz o tyle znany, co niedoceniony; do historii przejdzie jako - po prostu - mistrz literatury grozy. Ja przychylałbym się bardziej do tezy Palahniuka z jego eseju w zbiorze "Stranger than fiction"; twierdzi tam, iż Levin był autorem obdarzonym swoistą prekognicją problemów społecznych, że 'Dziecko Rosemary' i 'Żony ze Stepford' przepowiadają postulaty ruchów feministycznych i prawo do kontroli urodzeń, a "Sliver" erę reality shows i epokę globalnego voyeryzmu. To tak a propos modnego ostatnio gdzieniegdzie politycznego czytania literatury. W przypadku Levina jest jednak chyba oddaniem zadośćuczynienia.


{blogfrog}
Link 19.11.2007 :: 03:51 Komentuj (8)

 



2007-11-18

fuckthepoliceincracow


13:27:36
bede o 18.30

02:47:00

syndaykat z ruczaju zlapie wasze matki za pizde i za pomoca sekretnego karata o nazwie habździąg rozkurwi wasze nieczyste kwadraty w drobny pyl. a wasze odbyty posluza mu za sos do makaronu ktory bedzie wpierdalal se smakiem patrzac jak z ryjow waszych ucietych glow wystaja wasze uciete kutasy. oblize sie i powie: onlyheroinagłębokieanalerokendrolimprezywremizie

czosnekzapółdarmorymcymcymzpizdydym

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com