Link 15.04.2008 :: 00:32 Komentuj (35)


Komentowania recenzji  ciąg dalszy - więc, doczekałem się pierwszej negatywnej, drukowanej opinii na temat "Radia". Opublikowało ją czasopismo Newsweek, i bardzo dobrze; źle bym się czuł zbierając same pochwały, tudzież przyjacielskie klepnięcia po plecach. Trzeba się od czasu odmulić, zejść na ziemię, trochę odetchnąć i przypomnieć sobie o pokorze w pokonywaniu padołu ciernistego żywota tego - oczywiście najlepiej, gdy zrobi to ktoś z boku. "Newsweek" pisze, że po otwarciu mojej drugiej książki nadzieja młodej polskiej prozy w osobie Jakuba Żulczyka okazuje się być nadzieją płonną. No cóż, ja w ogóle czerwienię się na samą myśl, że ktokolwiek mnie jako ową nadzieję traktował. Dalsze opinie magazynu są następujące - fabuła "Radia Armageddon" jest nudna. No cóż, nuda to pojęcie relatywne, moją skromną osobę w kinie zamęcza na śmierć francuska nowa fala, a oglądając w kinie "Die hard 4" trzymałem się kurczowo poręczy w multipleksie, do tego od tików nerwowych wokoło rozsypywał się popcorn. Ale ktoś inny może mieć zupełnie odwrotnie, i ja to szanuję - rozumiem, że można doznawać przy "Windą na szafot", a ziewnięciem zbywać najlepsze sceny w historii kina, czyli np moment gdy Bruce Willis rozpierdala za pomocą ciężarówki F16. Z recenzji z Newsweeka pamiętam jeszcze, że w "Radiu Armageddon" dokonuję jakiejś strasznej generalizacji w przedstawianiu przekroju społecznego młodych ludzi. No cóż, bardzo się starałem - widocznie w oczach recenzenta mam dalej zbyt małe możliwości aparatu recepcyjnego. I pewnie tak jest. Nie pisałbym jednak o tym wszystkim, gdyby nie jeden drobny fakt - otóż znam ( niestety nie w tzw realu, jedynie drogą internetową ), autora tej recenzji, Maxa Fuzowskiego. Biorąc pod uwagę ten fakt nie umiem nie podejrzewać tego, że ocenę mojej powieści w oczach Maxa lekko zaburzyły nasze wspólne przeżycia podczas naszej wspólnej pracy dla portalu internetowego Relaz. Max, w tym momencie naprawdę chcę cię przeprosić. Głęboko wierzę w to, że pogarda jaką żywisz dla moich zdolności prozatorskich jest czysta - i pragnąłbym, aby taką została, nie zmącona przez jakiekolwiek stare waśnie, tudzież konflikty. Otóż, proszę Państwa, Max to bardzo ambitny człowiek. Kwiat polskiego dziennikarstwa, z godną podziwu determinacją uprawiający fach dziennikarza literackiego chociażby w Dzienniku, gdzie również zdarza mi się pisywać. Na marginesie, pewnie tak jak Max, cenię sobie tę współpracę. Dlatego przepraszam cię Max, że jako redaktor działu recenzji na Relazie, razem z moimi współpracownikami nie doceniliśmy twoich zdolności jako autora tekstów. Że torpedowaliśmy twoje teksty, odrzucaliśmy już napisane, a te przyjęte przeredagowywaliśmy w jakichś 70 %. Przepraszam, również w imieniu moich współpracowników, że nie chcieliśmy twoich recenzji książkowych, i to wyłącznie nasza wina, że błędnie ocenialiśmy ich potencjał zarówno warsztatowy, jak i merytoryczny. Napisałeś nam, że jesteśmy najgorszą i najbardziej wymagającą redakcją z jaką dane ci było współpracować - no tak, może rzeczywiście jako portal internetowy z ambicjami, jak to mówią, sraliśmy wyżej, niż mieliśmy dupę. Jeszcze raz, Ciebie, kolegę obecnie z łamów "Dziennika", tym razem na kompletnie równych prawach autora - freelancera, proszę o wybaczenie i puszczenie w niepamięć owych starych waśni. Ze szczerą nadzieją, że od tej pory twój dystans do mojej książki, i jej, według ciebie, głupiej i nudnej fabuły jest już kompletnie szczery. Swoją drogą, mam nadzieję, że lakoniczność i enigmatyczność niektórych stwierdzień wynikała jedynie z ograniczeń łamowych działu Kultura w Newsweeku i z chęcią usłyszę ich rozwinięcie, chociażby drogą mailową. Adres korespondencyjny w stopce bloga.

P.S. Ksiądz proboszcz przypomina, Wrocław, Złe Wychowanie, sobota 19 kwiecień 18 30, a 21 poniedziałek Warszawa, Regeneracja, godzinę podaję na dniach


Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Prorokuje koniec świata. Uwielbia estetyczne katastrofy. Publikował w "Relazie", "Lampie","Ha!Arcie", "Metropolu","Exklusivie", "Aktiviście", "Machinie","Gazecie Wyborczej" i "Playboyu".


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


videodrom
trzeszczy trzeszcz
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
relaz
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja

powered by Ownlog.com