Link 22.03.2010 :: 11:54 Komentuj (21)

Przeglądając gazety w Empiku z miłym zdziwieniem zauważyłem, że magazyn Male Men umieścił mnie na liście 30 najbardziej obiecujących Polaków płci męskiej przed trzydziestką. Co więcej, magazyn ów zaprorokował, iż zostanę ministrem. Bardzo dziękuję, drogi Male Menie, za kolejny powód do dumy dla mamy i taty, chociaż ministrem, posłem czy radnym gminy zostać nie zamierzam. Jeszcze większą radość sprawił mi kwartalnik Czterdzieści i Cztery w osobie Artura Nowaczewskiego, ogłaszając mnie wnukiem Tyrmanda. Jest to komplement o tyle wstrząsający, iż autor "Złego" w moim skromnym mniemaniu mieści się w ścisłej czołówce polskich pisarzy powojennych, i w swojej opinii mógłbym mu co najwyżej polerować marmur na nagrobku. Ale zrobiło mi się bardzo, bardzo przyjemnie, jestem istotą łasą na pochwały, zwłaszcza na te ukazujące się w druku. Dalsze podczytywanie gazet uświadomiło mi jeszcze, że moje nazwisko pada jeszcze w artykule wydrukowanym w magazynie "Przekrój", dzielnie insynuującym za Krzysztofem Vargą, jakoby moja 'Radio Armageddon' opisywało śmieszno-sztuczną subkulturę młodzieżową emo. Wypowiadałem się już na ten temat, wspomnę tylko tyle, że sytuacja, w której katolicki kwartalnik wykazuje się dużo większą empatią w stosunku do mojej pisaniny niż czołowy tygodnik młodego, polskiego, lewicującego intelektualisty jest dziwaczna, ale i w pewien sposób krzepiąca.


Może już dość jednak z tym masturbacyjnym przeglądem prasy, z tej okazji, że trwająca ostatni rok orka nad dwoma powieściami dobiega powoli końca, mogę w końcu rozpocząć przygotowania do radosnego miesiąca nie robienia niczego poza graniem na konsoli i czytaniem książek, na temat któregoż mam mokre sny już od bardzo, bardzo dawna. A propos dóbr kultury, chciałem serdecznie i bardzo gorąco polecić wszystkim nowy film Park Chan-Wooka (pana od "Oldboya") pod tytułem "Thirst". Jak zwykle u tego reżysera, jest to rzecz tyle campowa, co wizjonerska, tyle obrzydliwa, co przepiękna i pozostawiająca człeka jeszcze długo po seansie w stanie szerokiego rozdziawu gałek ocznych. Wak używa cokolwiek nośnego ostatnimi laty tematu wampiryzmu do stworzenia wizualnego eposu o ludzkich żądzach i impulsach, głównie seksualnych, i wychodzi mu to doskonale, takich scen erotycznych kino jeszcze nie widziało, takiego patentu na transfuzję krwi w okolicach trzech czwartych filmu również. Wielka rzecz. Chciałem również polecić opowiadania pisarki Flannery O`Connor, i nową płytę zespołu Liars, tylko może nie w zestawie połączonym, bo główka może pęknąć od ciężaru. O`Connor, swoją drogą, ze swoją fanatyczną religijnością i literacką postawą Szymona Słupnika, próbami stawiania jak najgłębszych ontologicznie pytań o tak zwaną moralność, i znaną już chociażby z Faulknera ową charakterystyczną dla 'southern gothic' wizyjnością jest chyba idealnym tematem na esej dla moich nowych kolegów z "Czterdzieści i cztery". Connor, tak jak Jane Bowles, pisała swoje wstrząsająco mięsiste teksty przeżywając jednocześnie psychiczny i fizyczny rozpad własnej osoby; to, co po niej zostało, to żywy dowód na to, że w literaturze światopogląd dobrego pisarza nie jest najważniejszy, owszem, w pewien sposób ustala granice kadru, ale już to, co w kadrze, przekracza głębokością jakiekolwiek religijno-polityczne fronty. Dobrzy pisarze próbują opisać nieopisywalne i nieklasyfikowalne, wbrew temu, co próbują wam tu i ówdzie wmówić. Nie dajcie się, i stay tuned.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com