Link 04.08.2008 :: 22:47 Komentuj (13)

Wygrzałem się na słońcu jak cielę, brzuch mi się zjarał w cztery paski jak na podrabianym dresie, mam torsje jak myślę o owocach morza, następny raz będę spał pod namiotem chyba za dwadzieścia lat, hasz mają tu świetny, wina fatalne, ludzie są piekielnie hałaśliwi - ja jestem hałaśliwą osobą, ale przy takiej przeciętnej hiszpańskiej kobicie czuję się jak Nell. Jutro spadamy z tego pięknego kraju w którym włosy na klacie rosną nawet noworodkom, ale czuję się znakomicie. Naprawdę. Jedziemy jeszcze na parę dni pod Paryż, mamy zamiar lekko skrzywić sobie recepcję i odwiedzić Disneyland. Poza tym przeszedłem poważną detoksykację od internetu, dużo czytałem, lektury były trochę pensjonarskie ale pięknie komponowały się z upałem - tu Stasiuk a tam Marquez, nauczyłem się lepiej grać w bilard i wymyśliłem dziewiąty wariant swojej trzeciej książki. Czas wrócić do Polski, obeżreć się kaszanką na Mazurach, chlasnąć na powitanie rodzinę kiełbasą, pooglądać obrady sejmu i posłuchać sobie Wojciecha Młynarskiego, a poważniej to nowej płyty The Bug "London Zoo"; mam takie podejrzenia, że mi lekko skrakuje czachę. Ciepło pozdrawiam z Kadyksu, gdzie o 23 emeryci, lumpy i dzieciarnia grzeją się w ciepłej bryzie. I w ogóle jest malowniczo ale i syfnie jednocześnie, w porównaniu do niektórych landszaftów to Polska wygląda jak jedna wielka eksperymentalna uprawa buraka cukrowego. Chociaż gdybym miał tu spędzić jeszcze dwa dni, ocipiałbym doszczętnie. Jak ci hiszpanie głośno i dużo pieprzą. Stay tuned.


P.S. Who killed Panikkk?


{blogfrog}
Link 09.08.2008 :: 14:26 Komentuj (12)

Czy ktokolwiek zna moldawski?


{blogfrog}
Link 27.08.2008 :: 18:33 Komentuj (17)

Byłem w Niemczech. Służbowo. Brzmi poważnie, conajmniej tak, jakbym próbował ściągnąc do Polski lawetę odwijanych ze słupa merców i bet. Było mniej poważnie, reprezentowałem Polskę na mało znaczącej, acz miłej imprezie Young Euro Connect. Każdy z partycypujących w niej młodych pisarzy miał napisac esej o braterstwie we współczesnej Europie, po czym autorów wyselekcjonowanych esejów ściągano do Berlina, a następnie do Monachium aby siedzieli na scenie i próbując zachowac powagę słuchali swoich esejów czytanych po niemiecku. Potem zabierano nas na kolację, upijano, proszono o komentarze w sprawie Gruzji i Hitlera, eskortowano do hotelu i kładziono spac. W każdym razie, gdy wypiliśmy z moim estońskim kolegą Mikkelem po siedem cuba libre i po dwa long island ice tea, doszedłem do wniosku, że godnie reprezentuję naród polski, wspominając razem z naszymi niemieckimi kolegami takie dokonania niemieckiej kultury, jak program Wa(h)re Liebe czy "Czarną Emanuelle".  Śmieszny był również fakt, że każdy z napotkanych przeze mnie Niemców po jakimś czasie zadawał mi niezobowiązujące pytanie : "Your essay is very good and moving, but who is this person, Erika Steinbach? Is she German?". Pytanie zadał mi to między innymi jakiś dziennikarz, który ma swój talk-show na ZDF. Niestety, nie wiem gdzie można przeczytac esej, który napisałem. Może niedługo będzie przetłumaczony na angielski.


Z innych ważnych wydarzeń, tak jak cały świad Zachodni byłem w kinie na "The Dark Knight". Trochę bardziej wyjątkowy jest może fakt, że byłem dwa razy i chyba chcę trzeci. I to już nawet nie chodzi o nieszczęsnego i genialnego Ledgera, ani o scenariusz uszyty jak włoski gajer, ani o dialogi, ani o drugie plany Michaela Caine`a czy Erica Robertsa. Chodzi chyba o to, że całe życie czytając komiksy z Batmanem, poczynając od strzałów w dychę jak "Long Halloween" czy "Broken City", a kończąc na nieporozumieniach, takich jak "Knightquest" czy "No man`s land", marzyłem, aby ktoś zrobił jeszcze raz jakiekolwiek dzieło z Batmanem, w którym dotknie samej jego istoty, konfliktu pomiędzy chaosem a zaprowadzanym na granicy szaleństwa porządkiem. Konfliktu, który, oczywiście, okazuje się nierozerwalną symbiozą. Potraktuje postac Batmana jako chorego psychicznie człowieka, który toczy z góry przegraną walkę o klarownośc świata, samemu będąc schizofrenicznym facetem w durnej masce. Po prostu, zrobi to, co zrobił Alan Moore w "Zabójczym żarcie" - zajrzy sprawie pod spódniczkę, zda sobie sprawę z tego, że komiks to taka współczesna politeistyczna mitologia i wykorzysta ją po to, aby zadac sobie, jak i odbiorcom kilka ważkich, ontologicznych pytań. Nie ma sensu w nie teraz brnąc, ale zrozumcie moje szczęście. Ja chciałem może z jeden taki komiks, dostałem dwu i pół godzinny film za tysiąc milionów dolarów, w którym nawet statyści grają dobrze, a dialogi musiał pisac diabeł. I niech nikt już nie chrzani o podziale na kulturę wysoką i kulturę pop.


{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com