Link 25.09.2007 :: 22:00 Komentuj (2)




Californication z Davidem Duchovnym w roli głównej to tak jakby najlepszy serial na świecie, ponieważ jest w nim wszystko - wóda, koks, cierpienie, piękne dupy, główny, kompletnie niedojrzały emocjonalnie bohater pisarz który nie jest w stanie napisać ani jednego nowego zdania, dialogi napisane przez samego diabła i generalnie coś, co sprawia, że czuję się oglądając go jak, nie przymierzając, moja babcia "Plebanię". Mam nadzieję że jeszcze jeden sezon - minimum - nadejdzie; życie Hanka Moody`ego momentami podoba mi się bardziej niż moje własne, chociażby dlatego, że David Duchovny jest ode mnie trzy razy starszy i dziwnym trafem ma trzy razy więcej włosów. Jest już siedem odcinków, uderzać w torrenty, raz. Jeśli chodzi o seriale, to warto też chyba napomnieć o "Ekipie", czyli praktycznie jedynej rzeczy, którą warto oglądać w polskiej telewizji ( tak, mówię to do was, wszyscy uzależnieni od TVN 24 hodowcy wodogłowia ). Co prawda chrystusowa postać premiera aż się prosi o strzał w ryja, a akcja rozgrywa się w zdecydowanie zbyt małej ilości pomieszczeń, ale za to mamy pierwsze dobre serialowe dialogi w polskiej telewizji od czasów "Zmienników" Barei, i świetne epizody, takie jak Marek Kalita w roli zafiksowanego ekonomisty czy Szyc, który po raz pierwszy zrobił dobre aktorstwo od czasu dresowego cwaniaczka w "Symetrii". Jak wszyscy wiedzą, zagrał naziola, więc scenarzystom powinno dać to do myślenia. W każdym razie "Ekipa" na tak chociaż na 45 minut odcinka przypada 90 minut reklam plus losowanie totolotka i zapowiedzi filmów do Bożego Narodzenia.


Kończąc o telewizji i przechodząc do wódki, napisałem właśnie felieton o alkoholiźmie, ale prawdopodobnie będziecie mogli przeczytać go dopiero w listopadzie; aby nie uprzedzać faktów, piszę w nim, że alkoholizm jest OK. Bo rzeczywiście jest. Jestem posiadaczem cokolwiek delikatnych trzewi, więc dopiero przez ostatni rok wszedłem w stan, o którym marzyłem przez całe życie. Mianowicie, nie zatruwam się alkoholem; gdy odpadają problemy gastryczne, zapijanie się na śmierć okazuje się czystą rozkoszą. Zwłaszcza w Olsztynie, gdzie powietrze jest świeższe, a ludzie szczęśliwsi, chociaż zdarzają się tu zabójstwa pod sklepami monopolowymi. Pozdrawiam oczywiście wszystkich kamratów z Krakowa którzy, jak pokazuje jeden ukryty w sieci blog nie ustają w walce o lepsze jutro ojczyzny. Więcej refleksji o alkoholu dopiero w listopadzie, a dopiero w styczniu będziecie mieli okazję przeczytać całość mojej książki "Radio Armageddon", bo taką datę wydania ustaliłem z zasapanym wydawcą w zdecydowanie zbyt porannym telefonie.


Czy pisałem już, że nowa płyta Liars powoduje migotanie komór kompresją i natężeniem czadu? Z Liarsami w słuchawkach jakiegoś przenośnego urządzenia na kradzioną muzykę można oddawać mocz w biały dzień w publicznych miejsach, strzelać do ludzi ze śrutu albo zjadać kartka po kartce kolorowe gazety w poczekalni do dentystki. cdn.


{blogfrog}
Link 25.09.2007 :: 22:26 Komentuj (1)

 


ps. i naprawdę, jak matkę kocham, będę blogował częściej niż raz na miesiąc


{blogfrog}
Link 26.09.2007 :: 20:47 Komentuj (5)



Paranoja totalnej sieciowej inwigilacji, jaką rzekomo prowadzą do spółki Google z Microsoftem wydaje mi się odrobinę przesadzona. Nawet jeśli ktoś posiada gdzieś archiwum wszystkich wklepywanych przez nas do wyszukiwarek filmów z bukkake i stron faszystowskich, to i tak wykorzysta to jedynie po to, aby później próbować nam sprzedać, odpowiednio, DVD z filmem "Der Szpermaklinik" czy też bisior z Rudolfem Hessem. Tak mi się wydaje - Cory`emu Doctorowowi wydaje się inaczej, czemu daje upust w całkiem fajnym opowiadaniu Scroogled napisanym dla równie fajnego Radar Magazine. Rzeczywistość, w której na lotniskach przechodzącemu przez odprawę sprawdza się historię wyszukiwań oraz poczty, wydaje się trochę straszna i wcale nie taka nierealistyczna ( więc, w 98 wysłał pan do przyjaciela mail o jakichś "halucypach", czy może pan nam coś o tym powiedzieć? ). Wierzmy w czysto komercyjne zastosowanie internetu, bo tylko tyle nam zostało.

{blogfrog}
Link 27.09.2007 :: 17:40 Komentuj (2)






1) Wygląda, że nawet Pete Doherty jest w stanie nagrać przyzwoity kawałek, w którym generalnie gra się równo i jest jakakolwiek kompozycyjna struktura. Nie żebym miał coś przeciwko braku tejże; w trzyakordowych piosenkach jej brak jest jednak conajmniej irytujący. To trochę tak, jakby oglądać film sensacyjny bez głównego bohatera. W sensie, Bruce`a Willisa. W każdym razie, nadal uważam, że zostały mu ( Doherty`emu, nie Willisowi ) jakieś dwa lata życia, więc dobrze jest chociaż pożegnać się z tym światem słuchalną płytą. No i fajny teledysk.

2) Wierzcie lub nie, Digg.com ( nie polski ), wyrzucił mi dzisiaj to na głównej stronie.

{blogfrog}
Link 27.09.2007 :: 23:47 Komentuj (4)





W najśmielszych snach o najbardziej szokujących post-modern-mashupach nie wyśniłbym takiego artykułu krytycznego.

Ps : Żeby było śmieszniej, Lil Wayne to mój naprawdę ulubiony  raper.

{blogfrog}

Jakub Żulczyk ( 1983 ) pisarz, autor powieści "Instytut", "Zrób mi jakąś krzywdę" i "Radio Armageddon". Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej. Publikował w m.in. "Playboyu", "Aktiviście", "Metropolu", "Machinie", "Lampie", "Ha! Arcie", "Nowej Fantastyce" i "Tygodniku Powszechym". Był felietonistą "Metropolu", "Neo Plus" i "Dziennika". Obecnie pisze felietony do Exklusiva i prowadzi autorską rubrykę "Tydzień Kultury Polskiej" w tygodniku "Wprost". Jego ostatnia książka to "Zmorojewo", wydana w Naszej Księgarni powieść młodzieżowo-fantastyczna.


Kup "Radio Armageddon"

Kup "Zrób mi jakąś krzywdę"

Archiwum

2017
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik



chcesz mi coś powiedzieć - superdomestos@o2.pl


Linki


DEFIBRYLATOR
trzeszczy trzeszcz
the new adventures of uncanny pani hania
PRZEDSZKOLE DWUJĘZYCZNE KALEIDOSCOPE
last efem
medium
b.ciszewski
lampa
mazurski skun
kapela
oi oi oi horror show baw sie dobrze albo gin
dudzik - ilustruje moje fele
łukasz macheta
culture of anger
sledziu
fanka rejwu
straszna choroba
korporacja
aorta
panikkk
pan pejote - portfolio
i can teach you how to cook that crack / te narkotyki sa nieprawdziwe
wlosy cycki krzyze
d
patrol
shame on you
marcelego kulturowa kompulsja
mąż moniki powalisz
żona kamila antosiewicza

powered by Ownlog.com