<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:syn="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"><channel><title>jakubzulczyk.ownlog.com</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com</link><description>jakubzulczyk.ownlog.com</description><item><title>2008-08-09 14:26</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1608301,link.html</link><description><![CDATA[<P>Czy ktokolwiek zna <A href="http://www.contrafort.md/2008/163/1478.html">moldawski?</A></P>]]></description><pubDate>Sat, 09 Aug 2008 14:26:49 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1608301,link.html</guid></item><item><title>2008-08-04 22:47</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1604548,link.html</link><description><![CDATA[<P align=justify>Wygrzałem się na słońcu jak cielę, brzuch mi się zjarał w cztery paski jak na podrabianym dresie, mam torsje jak myślę o owocach morza, następny raz&nbsp;będę spał pod namiotem chyba za dwadzieścia lat,&nbsp;hasz mają tu świetny, wina fatalne,&nbsp;ludzie są piekielnie hałaśliwi - ja jestem hałaśliwą osobą, ale przy takiej przeciętnej hiszpańskiej kobicie czuję się jak Nell. Jutro spadamy z tego pięknego kraju w którym włosy na klacie rosną nawet noworodkom, ale czuję się znakomicie. Naprawdę. Jedziemy jeszcze na parę dni pod Paryż, mamy zamiar lekko skrzywić sobie recepcję i odwiedzić Disneyland. Poza tym przeszedłem poważną detoksykację od internetu, dużo czytałem, lektury były trochę pensjonarskie ale pięknie komponowały się z upałem - tu Stasiuk a tam Marquez, nauczyłem się lepiej grać w bilard i wymyśliłem dziewiąty wariant swojej trzeciej książki. Czas wrócić do Polski, obeżreć się kaszanką na Mazurach, chlasnąć na powitanie rodzinę kiełbasą, pooglądać obrady sejmu&nbsp;i posłuchać sobie Wojciecha Młynarskiego, a&nbsp;poważniej to&nbsp;nowej płyty The Bug "London Zoo"; mam takie podejrzenia, że mi lekko skrakuje czachę. Ciepło pozdrawiam z Kadyksu, gdzie o 23 emeryci, lumpy i dzieciarnia grzeją się w ciepłej bryzie. I w ogóle jest&nbsp;malowniczo ale i syfnie jednocześnie,&nbsp;w porównaniu do niektórych landszaftów to Polska wygląda jak jedna wielka eksperymentalna uprawa buraka cukrowego. Chociaż gdybym miał tu spędzić jeszcze dwa dni, ocipiałbym doszczętnie. Jak ci hiszpanie głośno i dużo pieprzą. Stay tuned. </P>
<P align=justify>P.S. Who killed Panikkk?</P>]]></description><pubDate>Mon, 04 Aug 2008 22:47:51 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1604548,link.html</guid></item><item><title>2008-07-17 13:14</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1589430,link.html</link><description><![CDATA[<P align=justify>Pozdrowienia z Kadyksu a konkretnie z Puerto del Santa Maria. Jest strasznie goraco klawiatura nie ma polskich znakow co nie jest chyba zaskoczeniem&nbsp;roku&nbsp;komputery sa obite jakas termoblacha i maja dziure na 1 euro do ktorej trzeba wrzucic 1 euro zeby skorzystac z internetu. Ludzie sa mili, opaleni i owlosieni. Ocean jest zimny. Okolica jest przepiekna tutaj jest jak w swietnie urzadzonym ale kompletnie zasyfionym pokoju. Felietony o pobycie tutaj pisze do Aktivista Na Fali wiec przepraszam nie chce mi sie pisac wiecej poza tym zaraz musze isc i kupic pradu za 5 euro zeby podprowadzic sobie kabel pod namiot zeby moc pisac scenariusz. Stay tuned boys girls </P>]]></description><pubDate>Thu, 17 Jul 2008 13:14:16 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1589430,link.html</guid></item><item><title>2008-06-26 13:04</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1571483,link.html</link><description><![CDATA[<BR>
<DIV align=justify justify;\? ? text-align:>No więc, moi drodzy, bardzo ważny i radosny news - miał miejsce dil, a konkretnie sprzedaż praw do ekranizacji książki "Zrób mi jakąś krzywdę". Prawa kupiła <A href="http://papaya-films.com/"><FONT color=#e25f11>Papaya Films</FONT></A>, będzie film, a ja zaczynam pracę nad scenariuszem. I trzymajcie kciuki, aby było to naprawdę dobre gówno. Oczywiście, o postępach pracy nad tym projektem będę informował na bieżąco. Stay tuned, stay tuned. </DIV>
<DIV align=justify justify;\? ? text-align:>&nbsp;</DIV>
<DIV align=justify justify;\? ? text-align:>ps. fakt, to wielki wstyd, ale czasem strzelam orty<BR></DIV>]]></description><pubDate>Thu, 26 Jun 2008 13:04:38 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1571483,link.html</guid></item><item><title>2008-06-20 21:48</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1566403,link.html</link><description><![CDATA[<P align=justify>Jestem najgorszym blogerem na świecie, przepraszam. W ramach wyjaśnień - ostatni miesiąc to dla mnie mocna lekcja z cierpliwości, korepetycje są intensywne, więc generalnie poświęcam się czekaniu. Jeśli ktoś tylko ma ochotę potrzymać kciuki - będę zobowiązany. Tymczasem szykuje się kolejna zmiana planszy, nadszedł już chyba czas na wyprowadzkę do babilonu, warsaw calling, ja odpowiadam. Powody są oczywiście merkantylne - wszystkie podmioty gospodarcze, które&nbsp;miałyby ochotę&nbsp;przelewać kwit na konto takiemu łachudrze jak ja znajdują się w Stolicy. Poza tym życie idzie cyklami, jak to śpiewał zespół Brygada Kryzys \'i`m a travelling stranger\', więc sześć lat w Krakowie to wystarczająco długo. Chociaż w ogóle najchętniej wyjechałbym na stałe gdzieś, gdzie ludzie nie mówią po polsku, mam nadzieję, że już za parę dni uda mi się wyjechać w takie miejsce na dwa miesiące. A tam, w dużo milszych okolicznościach przyrody,&nbsp; zacząć conajmniej dwa ważne projekty. </P>
<P align=justify>Co do "Radia", nie sprzedaje się aż tak źle, abym ze wstydu&nbsp;musiał wyjechać na wieś&nbsp;porozumiewać się telepatycznie ze stonkami, ale oczywiście nie aż tak dobrze, abym mógł postawić mojej mamie wycieczkę na Wyspy Wielkanocne all inclusive. Minęły dwa miesiące od premiery, ja trochę okrzepłem, i tak samo jak było to z "Krzywdą", przestałem już trochę tę książkę lubić; jednak serdeczna dziena za wszystkie sygnały zachwytu, poparcia jak i&nbsp;wyrazy zawodu. Tak, "Radio" jest przegadane, bombastyczne, napuszone - ale wydaje mi się, że zdało egzamin jako projekt totalnej powieści młodzieżowej. Z chęcią jeszcze poczytam jeszcze parę polemik z tym stwierdzeniem - wystarczy użyć komentarzy bądź maila zamieszczonego pod zdaniem \'jeśli chcesz mi coś powiedzieć\'. </P>
<P align=justify>Narazie tyle, będę pisał częściej, docelowo z Andaluzji, o ile od tamtejszych temperatur mój zdezelowany laptop HP nie zamieni się w Marmite. Żeby pisać częściej musi się, oczywiście, coś dziać; nie wiem, czy życiorys w którym najważniejszą rolę spełniają obecnie dwa byty&nbsp;(moja dziewczyna i godot, o którym nadal nie mogę pisać), jest takim, o którym można napisać, że coś się dzieje. Nie dzieje się nic, żar leje się z nieba, oglądam pornografię i "Six feet under", próbuję przebrnąć przez jakieś kupione ostatnio książki ale chrzęszczą mi po trzydziestu stronach, przegapiłem spotkanie z Michelem Houllebecq chociaż nie wiem, o co bym go zapytał, bo po francusku umiem powiedzieć tylko bonżur i pitę. Z powodu tego nie-dziania się,&nbsp;jak i wywołanej przez nie miłej izolacji,&nbsp;ominęły mnie tak doniosłe imprezy, jak Euro 2008.&nbsp;Tzn, polskiej reprezentacji nie oglądałem&nbsp;celowo, z zaparciem, z pełną wiarą w kompletną kompromitację i pod hasłem "jak już się wstydzić, to tylko za siebie". Chciałbym jednak&nbsp;nie przegapić jakiegoś meczu Holandii w ćwierć bądź półfinale.&nbsp;I bardzo chciałbym zagrać w "GTA IV", ale w życiu trzeba robić z siebie psa i wydzielać sobie ciasteczka za siad i aport.&nbsp;W sensie - nagrody w swoim czasie.&nbsp;Czytajcie "Radio", piszcie dalej, co i jak. Głosy są tak skrajne, że naprawdę jestem jeszcze ciekaw. Stay tuned.</P>
<P align=justify>&nbsp;</P>]]></description><pubDate>Fri, 20 Jun 2008 21:48:19 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1566403,link.html</guid></item><item><title>2008-05-15 23:07</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1533544,link.html</link><description><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><br>Z ostatniej chwili ( robię się coraz lepszy w wiadomościach z ostatniej chwili ) - <span style="font-weight: bold;">ta niedziela, 18 maja, 12:30, międzynarodowe targi książki</span>, stoisko Lampy i Iskry Bożej ( koło Znaku ), jestem, podpisuję, przyjmuję zjeby tudzież wyrazy sympatii tudzież szeroko pojęte próby komunikacji, odpowiadam na pytania, no, ogólnie <span style="font-weight: bold;">jestem</span>. <br></div>]]></description><pubDate>Thu, 15 May 2008 23:07:53 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1533544,link.html</guid></item><item><title>2008-05-10 17:22</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1528276,link.html</link><description><![CDATA[<P><IMG src="http://artfiles.art.com/images/-/Ralph-Steadman/Fear-and-Loathing-in-Las-Vegas-by-Hunter-S-Thompson-Poster-C12329990.jpeg"></P>
<P align=justify>Niech będzie pochwalony. Mogę już oficjalnie ogłosić pierwszą z ciekawych informacji - najprawdopodobniej pod koniec maja wydawnictwo <A href="http://www.niebieskastudnia.pl/">Niebieska Studnia</A>&nbsp;wyda po raz pierwszy polskie tłumaczenie <A href="http://en.wikipedia.org/wiki/Fear_and_Loathing_in_Las_Vegas">Lęku i Odrazy w Las Vegas</A>&nbsp;<A href="http://en.wikipedia.org/wiki/Hunter_S._Thompson">Huntera S. Thompsona</A>, książki, która była kanwą dla znanego pewnie co niektórym czytelnikom tego bloga filmu <A href="http://www.imdb.com/title/tt0120669/">Las Vegas Parano</A>. Jest to pierwsze wydanie jakiejkolwiek powieści Thompsona w Polsce, a mnie kopnął zaszczyt napisania do niego posłowia. Ma ono na celu (&nbsp;czy się udało - ocenicie sami )&nbsp;wytłumaczyć czytelnikom kim autor książki w ogóle był, o czym ona naprawdę jest i z jakich zamieszek społeczno - historycznych wynika. Zapraszam do lektury, a mój drobny wkład w całą drakę bynajmniej nie jest najważniejszym powodem, dla którego to robię - Hunter S. Thompson to po prostu świetny pisarz, a Lęk i Odraza to po prostu świetna książka. A to chyba jest najważniejsze.</P>]]></description><pubDate>Sat, 10 May 2008 17:22:54 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1528276,link.html</guid></item><item><title>2008-05-08 12:40</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1526219,link.html</link><description><![CDATA[<P align=justify>Więc, wróciłem ze wsi, gdzie miałem mnóstwo czasu, kąpałem się, spacerowałem i&nbsp;przeczytałem cztery książki w dziewięć dni - nie miałem tak chyba od czasu gdy startowałem o laur najlepszego czytelnika w podstawówkowej bibliotece. Przede wszystkim czytałem Tyrmanda, zawsze mogę czytać Tyrmanda, zawsze będę czytał Tyrmanda, no i to takie piękne, że kolega <A href="http://ultramaryna.pl/mkk">Marceli</A>&nbsp;wyłapał w "Radiu Armageddon"&nbsp;poważne i celowe&nbsp;nawiązanie do "Złego", powieści dla mnie totemicznej. Ale "Dziennik 1954", popłynę teraz lekką egzaltacją, ale na którejś z ostatnich stron książki jest&nbsp;taki oto fragment&nbsp;: </P>
<P align=justify>"<EM>Gdybym miał określić mą najgłębiej ukrytą, niewidzialną gołym okiem, toczącą mnie od wewnątrz wadę, rzekłbym, że jest nią niesolidność. </EM>(...)<EM> To, co wiem - wiem niesolidnie. Jestem intelektualnym dorobkiewiczem, bez skodyfikowanego treningu naukowego, czyli bez wykształcenia koniecznego do porania się tym wszystkim, z czym chcę i zamierzam się porać. Czytałem książki, to prawda, lecz co z tego? </EM>(...)<EM> Gdy stanąłem na progu tego, co w końcu miałem w życiu robić, czym miałem żyć, okazało się i zrozumiałem, że jestem produktem kultury popularnej i masowej, a nie formujących sprawny intelekt studiów. Czyli lukier inteligencji zamiast prawdziwego chleba wiedzy. Nie była to przyjemna samowiedza."</EM></P>
<P align=justify>Każdy z was miał pewnie moment czytelniczy, w którym jeden z waszych prywatnych pomników jasno, zwięźle i punktowo klaruje to, co od dawna w sobie podejrzewaliście, tylko że nie starczyło wam intelektu / odwagi / precyzji / niepotrzebne skreślić aby określić to samemu. Poczułem się głęboko wzruszony i wstrząśnięty, i przy okazji zadziwiony faktem, jak to w Polsce mógł urodzić się tak wspaniale mądry człowiek. Nie będę wypisywał nic więcej, bez sensu - Tyrmand to taki autor, który napisze ci nawet nowelę&nbsp;z morałem, o pływaczce bądź chłopaku trenującym boks&nbsp;ot, nadwiślański Horatio Alger, a ty po lekturze czujesz się jakiś okrzepnięty i dobudowany. Z innych olśnień - koncert zespołu Shellac, czyli moment, w którym coś odbierasz i wiesz, że to jest po prostu zajebiste, najwyższe i najczystsze, zero tak powszechnego nad Wisłą ćwierćproduktu, bez maniery, bez pretensji,&nbsp;z dojebaniem esencjonalnym i spirytusowym i transmisją kodującą u wszystkich uczestników eventu przeświadczenie, że cała reszta jest miętkim chujem robiona. I zagrali "Wingwalker", którego nie ma na żadnej płycie, tylko na EP-ce. A jest najlepszy.</P>
<P align=justify>Na koniec - nadal jeszcze nie mogę poinformować o grubszych sprawach, ale zrobię to niebawem, tymczasem, udzieliłem wypowiedzi video dla portalu Infomuzyka.pl. <A href="http://www.infomuzyka.pl/Muzyka/1,83570,5185593,Jakub_Zulczyk__nie_jestem_niespelnionym_muzykiem_.html">Tutaj, o.</A>&nbsp;Stay tuned.</P>]]></description><pubDate>Thu, 08 May 2008 12:40:02 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1526219,link.html</guid></item><item><title>2008-04-25 14:50</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1513354,link.html</link><description><![CDATA[<P align=justify>Niech będzie pochwalony. Jutro wyjeżdżam na 9 dni w bardziej rustykalne okolice, cel : leżeć na trawie, obserwować pasącą się trzodę, dmuchać w dmuchawce i czytać książki. Z tej racji, co dla mnie jako dla nałogowca jest bardzo cenne, aktywność internetowa spada do zera więc informuję z wyprzedzeniem : <STRONG>zapraszam do Katowic, 29 wtorek, Rondo Sztuki, godzina 19:00, Jakub Żulczyk live again, spotkanie poprowadzi zasłużony redaktor, recenzent, kaowiec i kolega Adrian Chorębała.</STRONG> Poza tym : ukroiło się kilka grubych spraw, o których chciałbym poinformować was teraz i już bardzo, ale niestety, mogę tylko poprosić o cierpliwość. W każdym razie, karma ostatnich tygodni ma tendencje wyjątkowo zwyżkowe. Nastroju nie psuje mi nawet odbywany ostatnio turniej polskich filmów pod hasłem "Zero Konsolacji", z czego polecam najbardziej "Kobietę samotną" Agnieszki Holland, bo to po prostu jest festiwal agonii, Emil Zola vs. Jelinek 2 : Pierwsza Krew. Z lżejszych, acz równie sugestywnych ekranizacje Himilsbacha, "Party przy świecach" i "Przyjęcie na 10 osób plus trzy" - panie Tufta, <EM>człowiek jest dzieckiem przez całe życie, dopiero gdy rodzic odejdzie, musi się martwić o własne utrzymanie. </EM>Jeśli dodamy, że moją ulubioną lekturą ostatnio jest jak zwykle William Faulkner, to wyjdzie chyba na to, że rekompensuję sobie szczęście zawodowoosobiste dziełami kulury. I na koniec, dzielę się, bo cieszę się jak Jasio na komunię, zupełnie prywatnie będę uczestniczył w koncercie zespołu Shellac 4 maja we Wrocławiu. I proszę państwa, to jest dopiero wydarzenie, bo gdy usłyszałem płytę "At Action Park" w okolicach klasy maturalnej, przeżyłem dokładnie to, co Rafał Księżyk napisał przyokazji w Brumie - łuski spadły z uszu. Mam nadzieję ogłuchnąć. Z fartem, miłej majówki, stay tuned.</P>]]></description><pubDate>Fri, 25 Apr 2008 14:50:27 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1513354,link.html</guid></item><item><title>2008-04-18 16:27</title><link>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1506946,link.html</link><description><![CDATA[<P><STRONG>W ostatniej chwili, przepraszam, dzisiaj w Wwa, w Regeneracji Jakub Żulczyk live, 20:00, prowadzenie : Monika Powalisz</STRONG></P>
<P>&nbsp;</P>
<P><IMG src="http://img215.imageshack.us/img215/7373/zulczyksd2.jpg"></P>
<P align=justify>Bezimienny artysta ma u mnie conajmniej dwa piwa, dawno tak nie&nbsp;rżałem przy porannym, jak to mówi mój kolega odpowiedzialny za reklamę w jednej z olsztyńskich firm, "monitorowaniu internetu". </P>]]></description><pubDate>Fri, 18 Apr 2008 16:27:25 +0200</pubDate><guid>http://jakubzulczyk.ownlog.com/1506946,link.html</guid></item></channel></rss>
